piątek, 21 grudnia 2012

Perfumy- doskonały pomysł na prezent !


Kobieta Bez Zapachu, To Kobieta Bez Przyszłości.
Mówi się ,że pierwsze wrażenie jest najważniejsze i  nie można go powtórzyć. Receptory naszego mózgu, są tak zaprogramowane, ze w pierwszym momencie kontaktu z obca nam osoba,  oceniamy ja po wyglądzie, a przede wszystkim po zapachu.  To on jest tutaj dyktatorem  wyrabianej opinii .Dlatego musisz zadbać o to by było to odzwierciedleniem Twojej duszy i w najważniejszych momentach życia dodawało Ci pewności siebie. Niestety często wiele z Nas nie potrafi dobrać odpowiedniego perfumu do swojej osobowości. Na rynku jest tak ogromny wybór, ze trudno jest się zdecydować na ten JEDEN wyjątkowy zapach.  




ZAPACHY DZIELIMY NA SZEŚĆ GRUP:

Zielone
Jest to 
rodzina świeżych zapachów, które kojarzą nam się z trawami i zielonymi liśćmi. Tak jest w rzeczy samej, ponieważ te perfumy rzeczywiście zawierają nuty zapachowe roślin. Perfumy takie z pewnością przypadną do gustu paniom, które kochają rześkie zapachy, są aktywne i energiczne.

Drzewne
Zapachy z tej rodziny to połączenie prostoty i 
elegancji. Główne nuty zapachowe to ciepłe nuty cedru, paczuli, drzewa sandałowego, drzewa gwajakowego lub wetiweru. Najczęściej są to wody toaletowe. Kobiety skromne, spokojne, ceniące elegancję i dobry smak powinny być zadowolone z zapachów należących do tej grupy.

Orientalne
Zapachy zmysłowe i uwodzicielskie. Główne składniki zapachowe perfum z tej rodziny to ciepłe nuty korzennych przypraw, również nuty waniliowe, bakaliowe bądź żywiczne. Zapachy te są niezwykle trwałe. Idealne dla kobiet, które lubią być w centrum uwagi, są zmysłowe i tajemnicze.

Owocowe
Ta rodzina charakteryzuje się zapachami pełnymi energii, lekkimi i świeżymi. Stworzone dla kobiet wesołych, pełnych życia. Główne nuty zapachowe, które możemy tu wyodrębnić to: bergamotka, świeże cytrusy, kwiaty drzew owocowych, a także nuty innych słodkich owoców. Zapachy te są idealne na dzień.

Kwiatowe
Delikatne, słodkie zapachy, stanowią najliczniejszą rodzinę. Opierają się głównie na nutach zapachowych jaśminu, konwalii, róży, tuberozy, bzu, narcyza, geranium, ylang-ylang bądź fiołka. Idealne na każdą okazję. Są przyjemne, subtelne i dostosowują się do kobiety 
delikatnej i równocześnie optymistycznej, która we wszystkim potrafi dostrzec coś dobrego.

Jeżeli jeszcze nie jesteście zdecydowani, zawsze możecie dobrać perfum do swojego charakteru lub osoby dla, której robicie prezent :)
 Oto kilka doskonałych rad:

Romantyczka – Pasują do ciebie wszystkie lekkie, delikatne zapachy, nuty kwiatowo-owocowe. Doceń wszelkie waniliowe, jaśminowe, fiołkowe i mandarynkowe aromaty. Na pewno spodobają ci się perfumy: CHANEL CHANCE.

Uwodzicielka – Twojej uwodzicielskiej naturze z pewnością przypadną do gustu perfumy zawierające afrodyzjaki np. piżmo lub jaśmin. Doskonale poczujesz się również otulona wszelkimi aromatami orientu. Niespotykane nuty dodadzą ci jeszcze większej pewności siebie. Doceń zapach: HUGO BOSS DEEP RED.

Elegantka – Przede wszystkim cenisz sobie luksus i niezależność. Spodobają ci się więc zapachy delikatne, a zarazem zmysłowe. Zakochasz się w nutach czarnej porzeczki, trawy cytrynowej i jeżyny. Zagustuj również w aromatach jaśminu i piżma. Twój oryginalny styl z pewnością podkreśli zapach: CHRISTIAN DIOR J'ADORE.

Sportsmenka – Ponieważ na co dzień przede wszystkim cenisz sobie wygodę, z pewnością polubisz perfumy z orzeźwiającą nutą cytrusową i świeżymi morskimi aromatami. Doskonale także będzie pasowała do ciebie energetyczna bergamotka. Wypróbuj perfumy: DONNA KARAN DKNY BE DELICIOUS FRESH BLOSSOM.


Skóra sucha – Unikaj perfum o dużej zawartości alkoholu, który może dodatkowo jeszcze wysuszyć twoją skórę. Pamiętaj również, aby stosować kosmetyki o gęstej, oleistej konsystencji, które nie wyparują tak łatwo, jak lekkie i delikatne wody toaletowe.
Skóra tłusta – perfumy na skórze tłustej zawsze będą pachnieć intensywniej. Co więcej, możesz być pewna, że ich zapach będzie utrzymywał się na twojej skórze bardzo długo. Pamiętaj jednak, aby wszelkie zapachy stosować z umiarem.
Skóra normalna – W przypadku skóry normalnej w zasadzie każdy rodzaj perfum jest odpowiedni. Należy jednak uważać na ewentualne podrażnienia, które mogą się zdarzyć zwłaszcza jeżeli użyje się za dużej ilości danego zapachu.

OPISY

GUCCI RUSH
Niezwykle zmysłowy i tajemniczy zapach. Ta kwiatowo - orientalna kompozycja z dodatkiem wanilii i wyciągu z drzewa sandałowego dostarcza każdej kobiecie niezapomnianych wrażeń

AQUA DI GIO
 Świeża i naturalna woń tego zapachu swą oryginalność zawdzięcza tropikalnym kwiatom i morskiej bryzie. Wodno-kwiatowe nuty podkreślają: groszek pachnący, frezja, hiacynt, jaśmin i egzotyczne gatunki drewna. Ten przyjemny zapach z powodzeniem ukoi i zrelaksuje zmysły niejednej kobiety.

Coco Mademoiselle 
Ta lekka i zmysłowa mieszanka to kontynuacja linii Coco, choć tak bardzo różniąca się od pierwszej wersji to nadal utrzymana w linii elegancji i zmysłowości. Początkowa nuta pomarańczy i bergamotu ewoluuje w przyjemną nutę płatków jaśminu i róż. Zapach ten to kontakt miłości, kobiecego piękna i erotyzmu

CHANEL NO.5
Bogata kwiatowa kompozycja w skład, której wchodzą między innymi: róża, jaśmin, ylang-ylang. Ta mikstura w 1922 roku zrewolucjonizowała rynek perfum, a dziś pomimo upływu wielu lat wciąż pozostaje synonimem stylu, piękna, elegancji oraz szyku.

Hugo Boss – Hugo Woman
Niezwykle wyraźny zapach, prezentujący skrytą zmysłowość, niepowtarzalny czar oraz drzemiącą w każdej kobiecie siłę. Głębsza nuta w skład, której wchodzi biały cedr oraz drzewo sandałowe tworzy spokojną, ale zdecydowaną kompozycję. Mieszanka frezji, irysa, passiflory i owoców egzotycznych nadaje "nucie serca" wrażliwości

Angel - Thierry Mugler.
Zapach pełen kontrastów. Z jednej strony skrywa w sobie niebiańską słodycz, z drugiej- zaskakujący żar zmysłowości. Propozycja dla kobiet, które w połowie są aniołem, w połowie zaś diablicą. Nuty przewodnie to: bergamotka, mandarynka, miód, brzoskwinia, jeżyna, mango, czekolada, ambra.

CHANEL CHANCE
Ten zniewalający zapach napawa kobietę seksem i uwalnia jej skrywane namiętności. Świeża fala cytrusów, hiacynta, zmysłowego jaśminu, irysa z odrobiną ostrej paczuli nadaje energii i wigoru, natomiast odrobina różowego pieprzu pozwala być kobiecie odważną i wyzwoloną.


Został Wam ostatni weekend na kupienie prezentów. Mam nadzieje, że mój artykuł zainspirował Was do wyboru odpowiednich perfum, który z całą pewnością okaże się  idealnym prezentem!



J<3



piątek, 7 grudnia 2012

Jingle bells, Jingle bells!

Za nami Mikołajki (może jakieś kosmetyczne przyjemności zastałyście w butach?;)) ), a Święta zbliżają się do nas wielkimi krokami. Spędzacie je z najbliższą rodziną?  Z kimś kogo dawno nie widziałyście? A może w tym roku pierwszy raz u rodziny swojego chłopaka/narzeczonego/męża?:) W każdej z tych opcji na pewno zależeć Ci będzie na wspaniałym wyglądzie:) Dlatego w ramach inspiracji wrzucam zdjęcia z kampanii świątecznej Apartu, w której po raz kolejny wystąpiła Anja Rubik i jej mąż Sasha Knezevic. Nie muszę dodawać, że wyjątkowo piękna z nich para:)) Z pewnością chciałabym Wam jednak zwrócić uwagę na genialny makijaż Anji, który łączy w sobie elegancję, kobiecość i zmysłowość. Wszystkie te cechy sprawią, że poczujesz się wyjątkowo przy wigilijnym stole:)

Do ważniejszych elementów tego makijażu należą: dłuższa kreska eyelinerem (w poprzednich postach zdradziłam Wam kilka rad na ten temat, szukaj postu pt. "Kocie Oko" :) ), usta w kolorze burgundu i podkreślone bronzerem kości policzkowe. Dopełnieniem są ciemnoczerwone paznokcie Anji i przepięknie spięte włosy.












Jeśli nie czułabyś się w takim kolorze pomadki lub uważasz, że nie jest on dla Ciebie to zawsze możesz pomyśleć o innym odcieniu. Ważnym jest żeby nie zapominać całkowicie o ustach i chociaż musnąć je błyszczykiem. Już teraz mogę Wam zdradzić, że za klika dni pojawi się post na temat pomadek do ust więc śledźcie nas uważnie! :))

Dla uprzyjemnienia piątkowego wieczoru wrzucam także link z kulis powyższej sesji zdjęciowej. W filmiku możecie dokładnie przyjrzeć się Anji i poczuć bardzo nastrojowy, świąteczny klimat :).






Czy jesteście zachwycone równie jak ja? Spróbujecie zrobić sobie taki makijaż na święta lub inną ważną dla Was okazję? A może macie swoje sprawdzone propozycje na tego typu okazje?


Czekam na komentarze! :)


Z<3

wtorek, 4 grudnia 2012

Maseczka dobra na wszystko

Dziś powitałyśmy w Poznaniu pierwszy śnieg i z tej okazji zapragnęłyśmy w ciepłym, domowym zaciszu urządzić sobie kolejną odsłonę "DOMOWEGO SPA" :)) Tym razem zajmiemy się pielęgnacją cery. 




Jakże przyjemne popołudnie zaczęłyśmy od jednej z naszych ulubionych czynności - buszowania po Rossmanie!:)) Tam wybrałyśmy parę tanich maseczek jednorazowego użytku, które za chwilę dla Was przetestujemy:) W drogeriach i sklepach, a szczególnie Rossmanie i Super Pharmie, znajdziecie ich bardzo wiele. Do wyboru są oczyszczające, nawilżające, peelingujące, odświeżające, antystresowe, pod makijaż itp. Każda o innej konsystencji, zapachu i składnikach. 

Oprócz zabiegów zawsze staramy się stworzyć wokół siebie odpowiednią atmosferę. Przygotowałyśmy sobie więc zieloną herbatę z grapefruitem, pachnące świeczki, mandarynki (niedługo święta!:)) ) i relaksującą muzykę z radia Chili Zet:) Niedrogo, a jaki efekt! 
Jeśli w weekend lub inny wolny wieczór postanowisz za naszą radą zrobić sobie DOMOWE SPA, to gorąco polecamy skupić się także na tych dodatkowych aspektach, które pozwolą zrelaksować się nie tylko Twojej skórze, ale także duszy. 


DOMOWE SPA na Placu Cyryla :))


Przed użyciem maseczki zalecamy przeczytać uważnie skład żeby uniknąć zaczerwienień, które mogą być wywołane alergią na dany składnik. Spróbuj także na mały fragment cery nałożyć trochę specyfiku, odczekać kilka minut i sprawdzić czy nie pojawiają się jakieś niepokojące oznaki. Jeśli tak, niestety ten produkt nie jest dla Ciebie:(. Często jednak niepotrzebnie sugerujemy się opiniami (typu: dostałam wysypki, pojawiło się zaczerwienie) kiedy wcale nie muszą one dotyczyć naszego typu cery! Możliwe, że ktoś jest właśnie uczulony na jakiś składnik występujący w danej maseczce!

Czas na użycie maseczek. W planie mamy zastosować po dwie z każdego rodzaju, różniących się firmą i ceną.


Test 1: Maseczki oczyszczające/peelingujące

Wybrałyśmy maseczkę Dermaglin z zieloną glinką Kambryjską, ogórkiem i jojobą za 5,49 zł oraz Lirene z kwasami owocowymi 2,69 zł.






W opisie pierwszej otrzymujemy informację, że maseczka nadaje się do każdego rodzaju skóry, możesz nałożyć ją na twarz, szyję i dekolt. Maseczka ma złuszczyć naskórek, oczyścić skórę z nadmiaru sebum, niezdrowej mikloflory i toksyn dzięki czemu otrzymamy zdrową i gładką skórę. Zaraz się przekonamy:)).

Druga również ma skutecznie złuszczyć obumarły naskórek oraz oczyścić skórę ze wszelkich zanieczyszczeń. Dodatkowo ma zmniejszyć widoczność porów oraz pobudzić procesy odnowy komórkowej. Skóra po zabiegu ma być wygładzona, pełna blasku i świeżości.

Opinia Pauliny o maseczce Dermaglin:
Pierwsze wrażenie to mocny, nieładny zapach. Aplikacja wystarcza jedynie na raz, a przy jej cenie to duży minus. Po nałożeniu na twarzy miałam zieloną papkę, a wyglądem przypominałam Shreka - można by pójść tak na bal maskowy hihi;)). Według zaleceń maseczkę należy trzymać 10-15 minut, ale przyznam szczerze, że pod koniec nie mogłam już wytrzymać - skóra była bardzo napięta, szczypała, a kosmetyk zaczął się kruszyć. Miałam także wiele problemów ze zmyciem maseczki. Po "uwolnieniu się" czułam odświeżoną i oczyszczoną twarz. Po chwili wystąpiło drobne zaczerwienie, co z pewnością jest wynikiem tego, że maseczka jest dosyć mocna. Myślę, że będę używała jej raczej sporadycznie. Wolę kosmetyki praktyczne i bezproblemowe, które łatwo się nakładają i przynoszą szybkie efekty. Dlatego ta nie jest moim faworytem. 



Daję jej 5/10 punktów.


Opinia Zuzy o maseczce Lirene:
Mogę powiedzieć, ze dostałam zupełne przeciwieństwo maseczki Pauliny. Na początku w ogóle jej nie czułam. Konsystencja to delikatny krem o lekko mlecznym kolorze. Ma neutralny, przyjemny zapach. Z czasem odczułam delikatne szczypanie i ściągnięcie. Maseczka zmyła się dość szybko. Efekt po użyciu to matowa, oczyszczona skóra. Dużym plusem jest, że buzia nie jest na tyle ściągnięta, że od razu musiałabym nałożyć na nią krem, co przeważnie muszę zrobić. Musi to oznaczać, że oprócz swoich właściwości peelingujących maseczka także w pewnym stopniu nawilża cerę.

Daję jej 7/10 punktów.

Ostatecznie doszłyśmy też do wniosku, że każda ma inny ulubiony typ i do codziennego użytku raczej zamieniłybyśmy się testowanymi maseczkami;))


Test 2: Maseczki nawilżające

Wybrałyśmy Rival de Loop maseczkę mleczno- miodową z olejkiem z orzeszków makadamii i olejkiem z migdałów za 1,29zł i Dermedic Hydrain2 maseczkę z kwasem hialuronowym, mocznikiem i gliceryną w cenie ok, 8,90zł.





W opisie  pierwszej otrzymujemy informację, że nadaje ona uczucie komfortu i zatrzymuje wilgoć. Wspiera naturalny proces odnowy skóry. 

Druga zaś wygładza naskórek, poprawia elastyczność i jędrność skóry. Łagodzi podrażnienia spowodowane czynnikami zewnętrznymi.

Opinia Pauliny o Dermedic Hydrain2 :
Poleciła mi ją koleżanka Ola i jestem jej za to bardzo wdzięczna. Maseczka jest łatwa i szybka w nałożeniu. Dodatkowo jest bardzo wydajna. Ma przyjemny, delikatnie wyczuwalny zapach i lekką konsystencję. Jej nadmiar należy zebrać wacikiem lub wklepać więc nie było większego problemu z usunięciem. Efekt to nawilżona, miękka w dotyku, promienna cera, bez podrażnień. Wiem, że od teraz będę używać jej regularnie!

Daję jej 9/10 punktów.

Opinia Zuzy o  Rival de Loop:
Maseczka ma kolor lekko żółtawy, ze względu na obecność miodu. Zapach jest bardzo przyjemny, lekko migdałowy, słodki. Maseczka ma tłustą konsystencję, co mi w ogóle nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Jest bardzo wydajna bo zawiera dwie saszetki, wypełnione po brzegi. Przez 15 minut oczekiwania miałam same przyjemne odczucia - kosmetyk głęboko wnikał w skórę i intensywnie nawilżał. Maseczka w większości wchłania się cała, jedynie delikatnie należy ja wklepać lub zmyć wacikiem, co osobiście bardzo lubię. Po jej użyciu czuję duży komfort, cera jest odżywiona i nawilżona, tak jakbym użyła nie tylko maseczki ale także kremu do twarzy. 



Daję jej 8/10 punktów.


Ciekawostki!

Polecamy również ekspresową maseczkę bankietową pod makijaż Dermika Nocne życie. Jej cena to około 6 zł i w tym mamy dwie saszetki. Jest to maseczka do każdego typu cery, w tym dojrzałej. Błyskawicznie napina i wygładza skórę, odświeżając wygląd twarzy. Usuwa obawy zmęczenia i poprawia trwałość makijażu. Gwarantujemy, że Twój make-up będzie się pięknie utrzymywał przez całą noc!


SOS przed wyjściem!

Czekamy na Wasze opinie o maseczkach! Może macie jakiś swoich faworytów?:>


PZ <3


piątek, 30 listopada 2012

Wake up, Make up !

Do praktycznych rad Zuzy dorzucam jeszcze kilka swoich propozycji, może zainspirują Was na weekendowe wyjścia.  Najbardziej przypadł mi do gustu nr 15, a Wam? :)

1


2

3

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15


Czekam na na Wasze opinie !

P<3

czwartek, 29 listopada 2012

Kocie oko



Już jutro Andrzejki więc może za radą Pauliny od kilku dni brązujecie i przygotowujecie swoje ciało na wystrzałową zabawę:) Jednak co z makijażem? Czy na niego macie jakieś pomysły? Jeśli nie, to może któreś z Was spodoba się moja propozycja "KOCIEGO OKA" czyli pomalowania powieki eyelinerem. Mogłabym napisać coś o brokatowych cieniach ale osobiście na większość ważnych dla mnie wyjść (jak impreza czy randka z chłopakiem :) ) maluję oko właśnie eyelinerem.  Można powiedzieć, że jestem jego wielką fanką :)






Z rozmów z koleżankami, które też miały do czynienia z tym kosmetykiem, wiem, że ile osób tyle upodobań -  jedna woli miękki pędzelek od twardego, druga kolor brązowy od czarnego, a jeszcze inna eyelinera używa na sam koniec, na pomalowane już rzęsy. Na początku jednak obiecałyśmy, że będziemy Wam zdradzać NASZE sposoby i triki, dlatego w poniższym opisie skupię się wyłącznie na moich preferencjach :). 

Wypróbowałam już kilka eyelinerów w swoim życiu, tańszych i droższych, i nie da się ukryć, że moim ulubionym jest trochę droższy produkt firmy INGLOT. Z tego co się orientuje firma ma tylko jeden typ eyelinerów więc jeśli podejdziecie na stanowisko i poprosicie o eyeliner to dostaniecie właśnie ten mój:)

Wygląda on tak:

Cena : 20 zł

Z tańszych produktów przetestowałam ten z firmy Lovely za około 6 zł i Miss Sporty za około 8 zł. Z pewnością nie mogę, jak w przypadku tanich lakierów, nazwać któregoś z nich perełką. Po pierwsze starczały na krótko (choć dzięki swojej cenie to nie byłby ich największy minus) ale co najgorsze, wolno schły i miały okropnie wyblakły kolor, szaroczarny. Dodatkowo miały nieprzyjemne pędzelki (miękkie, choć to akurat kwestia gustu – ja wolę twarde), Lovely za cienki, a Miss Sporty o dziwnym kształcie, przez który nie udawało mi się nadać kresce ładnego kształtu.

INGLOT sprawdza się tu w 100 %, kolor jest intensywnie czarny, ładnie pokrywa już za pierwszym „machnięciem” :). Kreska wygląda tak samo po całym wieczorze (no oprócz przypadków, że nadmiernie trzemy ręką oko;) ) Pędzelek jest twardy, ale co ważne ścięty w szpic, dzięki czemu łatwiej jest narysować kreskę „rosnącą” – od węższej w połowie oka, do szerszej przy jego końcu.

Zajmijmy się teraz samą techniką namalowania kreski. 
Ja zaczynam malować ją od połowy oka do jego końca, metodą rosnącą czyli na początku bardzo wąsko (tuż przy linii rzęs) i dalej coraz szerzej (wedle uznania) aż do końca oka. Następnie żeby ładnie wykończy wyjeżdżam lekko po za oko i w poziomie robię szpic. Ten zabieg powoduje przedłużenie oka i nadanie mu migdałowego kształtu.

Nigdy nie robię kreski "na raz" tzn. za jednym pociągnięciem całej. Po pierwsze dlatego, że tuszu na pędzelku jest tylko trochę, jak go wykorzystasz na jakiś grubszy element to momentalnie robi się suchy i musisz ponownie zanurzyć go w pudełku. Nie jesteś w stanie wypełnić całej kreski jednorazowym zanurzeniem, chyba że robisz ją naprawdę cienką. Po drugie ciężko byłoby idealnie wyprofilować kreskę za jednym pociągnięciem, łatwiej zrobić to na co najmniej dwa, trzy razy. Końcowych efektów może być bardzo wiele, w zależności od tego co wolisz - mocniejszą czy słabszą kreskę lub krótszą czy dłuższą.










Moja kreska przeważnie jest trochę grubsza i krótka. Choć jak mam być zupełnie szczera to za każdym razem wychodzi mi inna ;). Z pewnością mogę przyznać, że im dłużej ją robię, tym szybciej i lepiej mi to wychodzi. 

Więc jak mówi słynne powiedzenie: praktyka czyni mistrza


Moje przykłady kresek:






Kilka porad dla początkujących:

- Na zupełnie czyste oko nanieś eyeliner w postaci pojedynczych kropeczek, które utworzą Ci kontur kreski, Następnie połącz kropeczki jedną linią i wypełnij środek.
- Jeśli nawet zdarzy Ci się wyjechać czy zrobić coś nie równo to zawsze istnieją niezastąpione patyczki do uszu, którymi w łatwy sposób usuniesz niechciany element. Zanurz patyczek w płynie do demakijażu. Wyciśnij jego nadmiar i spłaszcz końcówkę patyczka. Następnie popraw wszystkie nierówności.
- Pamiętaj, że jeśli kreski delikatnie się różnią to nikt nie zauważy przy okazji szampańskiej zabawy:)) Sama nie raz wychodziłam z lekką nierównością.
- Na koniec wytuszuj starannie rzęsy, na dole i na górze, żeby dodatkowo podkreślić Twoje piękne KOCIE oczy :))

A Wy jakie macie doświadczenia z eyelinerem? Lubicie go używać? 
Czekam na komentarze!


Z <3 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Dziewczyny lubią brąz

Lato już dawno za nami, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby nadać naszej skórze piękny odcień. Istnieje wiele sposobów na zdobycie upragnionego efektu: solarium, opalanie natryskowe, a może tygodniowy wypad do Egiptu? Jedną z najlepszych i dostępnych dla każdej z nas sposobów utrzymania pięknej opalenizny są KREMY i BALSAMY BRĄZUJĄCE.

Brązujące specyfiki to z całą pewnością najlepsza alternatywa dla solarium. Do wyboru mamy dwa rodzaje produktów: brązujące kremy na bazie naturalnych składników pochodzenia roślinnego oraz brązujące kremy  z dodatkiem niewielkiej ilości samoopalacza. 



Receptura pierwszych opiera się na wyciągu z zielonych skórek orzecha włoskiego lub henny, często także z dodatkiem masła kakaowego. To trio ma naturalne barwniki wywołujące przyciemnianie karnacji.
Recepturę drugich stanowi kompozycja składników nawilżających z dodatkiem w małym stężeniu dihydroksyacetonu DHA (związek chemiczny odpowiedzialny za brązowienie  naskórka popularnie stosowany w produkcji samoopalaczy).

Kosmetyki brązujące w przeciwieństwie do typowych samoopalaczy wymagają konsekwencji w stosowaniu. Oznacza to, że  "Opalenizna" pojawia się bowiem stopniowo. Żeby zyskać oczekiwany efekt, balsamy i kremy z orzechowym wyciągiem musimy stosować systematycznie od kilku do kilkunastu dni. 
W takim razie zajrzyjmy na sklepowe półki:) Wybrałam dla Was dwa balsamy, które znacznie różnią się od siebie (recepturą, konsystencją, ceną), ale z całą pewnością mogę je polecić. 


Promocja dostępna w drogeriach Rossmann
  LIRENE BODY ARABICA (250ml)
- przyjemny zapach
- konsystencja kremowej śmietanki :)
- balsam bardzo dobrze się rozprowadza
- wzbogacony o kompleks SLIM
stworzona na bazie naturalnych składników (kawy)
- dostępny w dwóch wersjach:
   Cafe Latte (do jasnej karnacji)
   Cafe Mocha (do ciemnej karnacji)



Producent zaleca używanie 1 - 2 razy dziennie. Używałam go raz dziennie przez 4 dni i wyglądałam bardzo promiennie, a skóra nabrała pięknego koloru letniej opalenizny (bez pomarańczowego odcienia)

Jedynym minusem balsamu jest to, że na upragniony efekt musimy poczekać ok. 3 dni :)


Żel dostępny w drogeriach Super Pharm 
L`Oreal Sublime Bronze -żel samoopalający (150ml)
- natychmiastowy efekt naturalnej opalenizny 
- balsam jednocześnie pełni funkcje samoopalacza, 
  bronzera oraz rozświetlacza
- zapach przyjemny
- konsystencja żelu, świetnie się rozprowadza i nie   
  pozostawia smug, wydajny
- pozostawia złote drobinki (idealny na imprezy:)
CENA- ok. 45zł
Minusy? Oprócz dość wysokiej ceny, musimy pamiętać, że jest to stosunkowo silny preparat, dlatego może pozostawiać ślady na ubraniach. 



Zanim jednak zdecydujecie się na zakup sprawdźcie sposoby na nakładanie balsamów samoopalających. Pozwoli Wam to uzyskać równomierną opaleniznę:)

1.Dzień przed nałożeniem samoopalacza poddaj ciało starannemu mechanicznemu   peelingowi. Szczególną uwagę zwróć na łokcie i kolana. Następnie posmaruj się dokładnie balsamem nawilżającym.

2.Nie nakładaj samoopalacza w pośpiechu, zarezerwuj na tę czynność co najmniej  30 minutZanim przystąpisz do aplikacji samoopalacza zabezpiecz włosy opaską i zdejmij biżuterię. Brwi i usta posmaruj dodatkową warstwą kremu nawilżającego

3.Przed wsmarowaniem samoopalacza w skórę, dodaj do niego odrobinę balsamu nawilżającego. Łatwiej będzie równomiernie  rozprowadzić produkt. Nakładaj go dość cienką warstwą.

4.Dokładnie rozsmarowuj samoopalacz na poszczególnych fragmentach ciała, poczynając od stóp i przesuwając się w górę. Pomiędzy aplikacjami myj dłonie. Możesz poprosić kogoś o pomoc w nałożeniu samoopalacza na plecy :)

5.Opalenizna będzie wyglądała bardziej naturalnie, gdy miejsca, w których zgromadzi się nadmiar samoopalacza przetrzesz delikatnie bawełnianym płatkiem kosmetycznym.

6.Umyj dłonie a oporne plamy przetrzyj  preparatem do zmiękczania skórek. Na wszelki wypadek na jakiś czas zrezygnuj z  noszenia białych ubrań i używaj kolorowych ręczników.

7.Jeśli pragniesz intensywniejszego odcienia, powtarzaj procedurę nakładania samoopalacza przez kilka dni z rzędu. Wakacyjny koloryt cery podkreśl rozświetlającym kosmetykiem, muśnij nim dekolt, ramiona i nogi.

Od tej pory Opalenizna z tubki nie musi być przez Ciebie kojarzona jedynie ze smugami i nieprzyjemnym zapachem.
Przekonaj się, że nie wydając fortuny i nie niszcząc skóry możemy uzyskać wspaniały efekt. Zbliżają się Andrzejki tak więc do dzieła Dziewczyny ! :)

P<3


niedziela, 25 listopada 2012

SOS dla włosów

Jest niedziela, koniec weekendu zbliża się nieuchronnie, a pogoda za oknem zachęca jedynie do oglądania dobrych filmów pod kocem. Ja postanowiłam jednak zrobić coś dobrego dla swojej urody i urządzić sobie DOMOWE SPA :) Nie wiem jak Wam, ale mi takie weekendowe zabiegi baardzo poprawiają humor. Zdarzały się już takie, kiedy od stóp do głów byłam wysmarowana różnymi kremami i maseczkami (;) ) ale dziś, trochę z lenistwa, a trochę z powodu nadchodzącego zimna, chcę skupić się wyłącznie na włosach.

Zima to bowiem pora kiedy włosy obrywają chyba najbardziej. Brakuje im blasku, są szorstkie w dotyku, z rozdwajającymi się końcówkami. Dodatkowo, jak pewnie wiele z Was, ja swoich nie oszczędzam stosując prostownicę i suszarkę ;) Na codzień używam oczywiście typowych odżywek do zniszczonych włosów (najczęściej Pantene Pro V ) ale jako, że mam sobie zrobić DOMOWE SPA to odżywka też musi być domowej roboty :) Tanio, naturalnie i skutecznie!






Znam kilka ciekawych przepisów na maseczki przeznaczone do różnych typów włosów, ale zdradzę Wam je w dalszej części. Zacznijmy od tej, którą wybrałam dla siebie. Jest to maseczka z żółtka i piwa przeznaczona właśnie do włosów zniszczonych. Maseczkę tego typu warto stosować min. raz w miesiącu. Więc jeśli tak jak ja masz włosy zmęczone zabiegami fryzjerskimi i porą roku to koniecznie bierz się za ich naprawę!

Żółtko i piwo idealnie nadają się do regeneracji włosów zniszczonych, gdyż zawierają fosfor i kwasy tłuszczowe, które odpowiednio odbudują i odżywią cebulki. Żółtko jest składnikiem także wielu innych maseczek domowych.

Do przygotowania NASZEJ maseczki potrzebujesz: 1 żółtko i 1/3 szklanki jasnego piwa (reszta pozostaje do wypicia :)) ) Nakładamy ją na umyte i osuszone włosy i okręcamy ręcznikiem na 20 minut. Po tym czasie jeszcze raz myjemy włosy szamponem.



Podam Wam jeszcze trzy kuracje dla włosów potrzebujących innej pielęgnacji:

- włosy suche:
  Użyj oliwy z oliwek lub oleju rycynowego i soku z cytryny. Po umyciu włosów na całej ich długości wcieramy lekko podgrzaną oliwę lub olej wymieszaną z sokiem z połówki cytryny, a następnie głowę okręcamy ręcznikiem (możesz wcześniej założyć foliowy czepek dla utrzymania ciepła). Po 20 minutach jeszcze raz umyj włosy. Tę kurację warto przeprowadzać raz w tygodniu.

- włosy farbowane:
  Użyj miodu i octu. Aby wykonać maseczkę potrzebujesz pół szklanki miodu i 2 łyżki octu, które intensywnie wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji. Maskę nałóż na umyte i osuszone wcześniej włosy. Po 20 minutach spłucz.

- włosy przetłuszczające się:
  Użyj płukanki z ziół - mięty i pokrzywy. Aby ją przygotować weź 3 łyżki ziół, zalej je niecałym litrem wody (około 0,75 l) i przykryj do wystudzenia. Nastepnie odcedź i użyj przygotowanego naparu umyte i spłukane włosy. Jeśli nie masz w domu suszonych ziół możesz użyć także saszetek, wtedy potrzebujesz po 2-3 torebki z każdej.

Ja już zabieram się do pracy, a Wy? :) Może macie jakieś swoje sekretne sposoby na domową naprawę włosów? Co polecacie?

Czekam na komentarze!

Z <3

Jesteśmy na facebooku!

Dziś stworzyłyśmy stronę na facebooku, żeby każdy komu spodoba się ten blog mógł nas "polubić":))

:)


Zapraszamy!

Link : https://www.facebook.com/pages/Kosmetoteka/413270508746283?ref=ts&fref=ts


PZJ <3

piątek, 23 listopada 2012

Zainspirujmy się!

My ciągle w temacie lakierów :) Wybrałyśmy dla Was kilka ciekawych propozycji.
Może któraś z nich szczególnie przypadła Wam do gustu?
Czekamy na komentarze !
















PZJ <3